Druga pod względem wielkości włoska wyspa usytuowana na morzu Śródziemnym zaraz po Sycylii to Sardynia. Wyróżniająca się różnorodną roślinnością, błękitnymi barwami wody przypominającej klimat karaibski z górskimi szlakami i barwnym budownictwem. Wyspa składa się z czterech prowincji, a jej stolicą jest Cagliari. Głównym zajęciem sardyńczyków jest rybołówstwo, hodowla kóz i owiec, uprawa roślin strączkowych, cytrusowych, winorośli, tytoniu i oliwek.
Bilet na Naszą kolejną przygodę kupiliśmy w linii lotniczej wizzAirr w cenie 124,24€ od osoby. Na lotnisko w Sardynii dotarliśmy po 19:30, niestety pojawiły się problemy z odebraniem wypożyczonego auta przy porcie lotniczym w firmie Noleggiare, której osobiście nie polecamy! Koszt wynajęcia pojazdu z pełnym ubezpieczeniem to 536,50€ za 10 dni. Do noclegu dojechaliśmy ok 1 w nocy. Apartament Casa Marinella został zarezerwowany przez AiRNB w kwocie 444€ w miejscowości Trei. W drodze do mieszkania zatrzymaliśmy się w supermarkecie Lidl, by zrobić podstawowe zakupy spożywcze.
Pierwszy dzień Naszej wyprawy rozpoczęliśmy od zatankowania samochodu do pełna za 90€, spokojnie wystarczyło Nam to na zrobienie 900 km. Docieramy do wyznaczonego punktu jakim była miejscowość Baunei, leżąca w środkowo - wschodniej części wyspy. Charakteryzuję się górzystymi terenami z pięknym krajobrazem na okoliczne wsie. Po drodze zatrzymaliśmy się na spotkanie z osiołkiem, który sympatycznie do Nas podszedł. Jest ich tutaj mnóstwo, więc gdy wypożyczamy auto musimy zachować szczególną ostrożność na zwierzęta.
.jpg)


Dotarliśmy do Cala Goloritze, gdzie pozostawiliśmy pojazd na parkingu przy barze Su Portedddu i wyruszyliśmy górskim szlakiem w kierunku plaży. Wstęp do parku to koszt 6€, a sama trasa wynosi 1,5h drogi.. Warto tutaj przyjechać, tylko polecam ze sobą wziąć butelkę wody i przygotować nogi na długi trekking. Idąc przez las i pagórki, możemy zobaczyć sporo atrakcji tj. bujną roślinność, skaczące kózki po stromych terenach, śpiew ptaków i inne niespodzianki. Bliżej plaży z daleka zauważymy wystający czubek kamienistego, wapiennego szczytu Aguglia di goloritze, który jest idealnym punktem wspinaczkowym dla sportowców uprawiających tą czynność. Ma 143 metry wysokości. Sama plaża to dzika zatoczka pokryta białym żwirkiem, która od 1993 roku należy do rezerwatu przyrody. Wyróżnia się mega przepięknym widokiem z różnymi, czystymi kolorami wody. Dzieli się na dwie części, które oddzielone są wystającą między lądem, a morzem śródziemnym skałą, gęstą roślinnością, ukrytymi jaskiniami w których jest możliwość popływania. Niestety, nie ma opcji, aby do tego obszaru dostać się drogą morską. Nasz czas spędziliśmy na 3 godzinnym plażowaniu, a w drodze powrotnej do miasteczka Banuei spotkaliśmy stadko owiec.
Zatrzymaliśmy się w restauracji Bar Trattoria Belvedere, aby przekąsić obiado - kolację. Na moim talerzu znalazło się culurgiones de casu friscu (tzw. duże pierożki z serem w sosie pomidorowym) w cenie 11€ plus słynna lemoniada - 4€. Osobiście mi smakowało, polecam!
Następnego poranka po przepysznym śniadanku wybraliśmy się na zwiedzanie kolejnego obszaru Sardynii. Pierwszym z nich był Perda Longa di Baunei to ogromna skała wapienna w kształcie iglicy o wysokości 128 metrów. Od 1993 roku jest ogłoszony pomnikiem przyrody z którego zobaczymy przepiękny krajobraz środowiska naturalnego. Jest główną atrakcją dla sportowców uprawiających aktywność wspinaczkową. Skała usytuowana jest między kamienistymi zatoczkami w których mieliśmy okazję trochę poplażować i popływać. Przepiękne miejsce warte uwagi. Spacerkiem kierując się w stronę samochodu zrobiliśmy małą przerwę na obiad w restauracji Trattoria Pedra Longa, którą osobiście polecam! Posiłki były smaczne, a lokal wykonany w mega klimatycznym stylu z widokiem na szczyt i okoliczne zatoczki.
Kolejnym kierunkiem było malutkie, historyczne miasteczko Burgos w którym mieści się na granitowym szczycie słynny zamek. Do wewnątrz pałacu nie udało Nam się wejść, natomiast skorzystaliśmy z widoków na zewnątrz. Twierdza pochodzi z XII wieku wybudowana na rozkaz Torresa Gonnario II. Przez kilkaset lat przechodziła z jednych do drugich rąk, gdzie ostatecznie została ruiną po upadku Aragończyków. Dziś pełni funkcję zabytku muzealnego. Ciekawostką tego miasteczka jest to, że mieszkańcy uwielbiają dekorować swoje domostwa rysując na nich różne dzieła sztuki artystycznej.
Ostatnim punktem Naszej wyprawy w tym dniu było miejscowość Nuoro, zwane sardyńskimi Atenami. Cechą charakterystyczną tego miejsca powrót do przeszłości, historii zawartej w starych kamienicach, brukowanych uliczkach. W tym obszarze wielu artystów zapoczątkowało swoją karierę pisarską, malarską, rozpowszechniając ten teren na całą Europę. W jednej z miejscowych knajpek, zakupiliśmy pizzę na wynos, którą skonsumowaliśmy zerkając na panoramę miasta. To była jedna z przyjemniejszych chwil w moim życiu. W kolejny dzień zaplanowaliśmy rejs statkiem, który wykupiliśmy w miejscowości Cala Gonone w cenie 10€ za osobę plus zwiedzanie Groty del bue Marino za tą samą kwotę. Jaskinia usytuowana jest obok zatoki Orosei u podnóża morza Tyrreńskiego, ma 17340 metrów długości i posiada trzy wejścia. Tunel Ramo Nord jest ostatecznie udostępniony dla turystów z udziałem przewodników od połowy XX wieku. Historia tego miejsca głosi, że zapoczątkowało je stadko fok, które znaleźli rybacy, jak i czysta woda, która według mitologi rzymskiej oznaczała się miejscem świętym. Uważam, że ten obszar jest punktem obowiązkowym na wyspie, ponieważ ukazuje nam funkcjonowanie środowiska naturalnego, można w jakiś sposób dokształcić się w tej dziedzinie, czy zaobserwować to czego nie zobaczymy w codziennym życiu. Dla mnie to było mega przeżycie.
Po powrocie do samochodu wyruszyliśmy na kamienistą plażę Fuili. Auto możemy pozostawić na wyznaczonym, bezpłatnym parkingu przy drodze i zejść schodkami w kierunku małej, uroczej zatoczki. Na koniec dnia zaglądnęliśmy do restauracji Musicafe znajdująca się w miejscowości Cala Gonone i urządzonej w nadmorskim stylu. Oczywiście nie zabrakło włoskich przysmaków, na moim talerzu zagościły słodkie ravioli z serem w cenie 13€ plus latte Macchiato za 3,50€, a na deser tiramisu w kwocie 5,50€. Polecam!
Trzeciego dnia wypożyczyliśmy łódź w firmie Lampu noleggio gommoni w kwocie 140€ plus paliwo 50€, by wybrać się na wodne zwiedzanie bajkowych wysp i plaż. Niestety to nie był mój dzień ze względu na chorobę morską, która wyłączyła mnie na kilka godzin z prawidłowego funkcjonowania. Mimo to dotarliśmy na plaże Cala Luna, która jest jedną z największych atrakcji wyspy. Nazywana plażą księżycową w prowincji Nuoro, posiada wiele jaskiń, kamieniste podłoże i otoczona jest pasmem stromych klifów. Do tego miejsca możemy dostać się również drogą lądową, która tworzy ekstremalne warunki tylko i wyłącznie dla doświadczonych turystów. Wracając w kierunku portu mogliśmy zobaczyć Cala Mariolu, Sisine oraz pools of venus. Na koniec dnia skonsumowaliśmy kolację w centrum miasteczka Baunei w Cafe Baunei Centro.
Następny dzień i kolejne niespodzianki, przyjeżdżamy do miasteczka Olbia w której zarezerwowaliśmy nocleg ze śniadaniem w kwocie 169,20€ za dwa dni w Olbia City Hotel. Po dotarciu na miejsce, wybraliśmy się do restauracji Il Galeone SRLS, znajdującej się obok noclegu na obiado - kolację. Posiłki smaczne, a ceny przystępne, także mogę polecić! Nadchodzący poranek przywitał Nas hotelowym śniadaniem z polską obsługą, a zaraz po nim wybraliśmy się na wycieczkę promem z obszaru Palau na małą wyspę La Maddalena, koszt wyprawy to 12,50€/ osobę plus pojazd 20€. Czas płynięcia z jednego do drugiego punktu to około 20 minut drogi. Archipelag La Maddalena leży niedaleko miasta Olbia w prowincji Sassari. To bajkowa część Sardynii z bogatą różnorodną przyrodą, mająca do zaoferowania narodowy park, małe plaże z błękitną wodą oraz życie małych stworzonek morskich.

Pierwszym punktem była Cala Caprarese/ Coticcio to dziewicza plaża ze szmaragdowym odcieniem wody, bardzo mało odwiedzana przez turystów. Idealne spokojne miejsce na typowy odpoczynek. Aby tam dotrzeć musimy pozostawić auto na głównym parkingu i 40 - minutowym spacerkiem jesteśmy na miejscu.





Drugim przystankiem była plaża Napoletana, bardzo znana na La Maddalenie, charakteryzująca się uroczą zatoczką w różnych kolorach wody od jasnego do ciemnego niebieskiego, spotkamy tam nie tylko małe kraby, ale również dzikie świnki, które dotrzymają Nam towarzystwa. Po długim relaksie na plaży powracamy do portu, gdzie przed wypłynięciem kosztujemy włoskich lodów w moim wydaniu marakuja i tradycyjny sardyński smak mirto. Cóż, mogę Wam powiedzieć, że te połączenie było nieziemskie. Co do smaku mirto, są to jagody lub liście kwiatu mirto z których wykonuje się specjały Sardyńskie w postaci likierów, przypraw do włoskich potraw, lodów, win i wiele różnych przetworzonych produktów. Na koniec wybraliśmy się na obiad do
Pizzeri Civico 49 na przepyszną domową pizzę w cenie 8,50€/szt. z czystym sercem polecam!




Przed wyjazdem w nowym kierunku, zatrzymaliśmy się w samym sercu Olbii. Miasteczko położone w północnej części Sardynii, wyróżnia się największym portem morskim i lotniczym, jak również jest jednym ze znanych ośrodków turystycznych i rekreacyjnych. Głównym zajęciem mieszkańców jest przemysł drzewny oraz rybołówstwo. Pierwszym kierunkiem było molo Brin, słynące głównie z imprez kulturowych, to tu od rana do wieczora tętni życie rozrywkowe, oprócz tego znajduję się tu część portowa i diabelskie koło.



Dotarliśmy do ostatniego punktu Naszej wyprawy, miasta Alghero - stolicy koralowego wybrzeża Sardyńskiego. Nocleg zarezerwowaliśmy w
The new coral apartment w kwocie 301,50€ za 3 dni. W porze wieczornej zagościliśmy w
pizzerii Max. Zero na późnym obiedzie w postaci pizzy z frytkami, jeszcze takiej kombinacji nie jadłam, ale wypadła wspaniale. Spacerkiem przechadzamy się po centrum miasta docierając do części portowej, gdzie korzystając z urlopu wybraliśmy się do klimatycznego
baru na kolorowe drinki bogów.
W ostatnim dniu Naszej przygody udaliśmy się na zwiedzanie
jaskini di Nettuno, wstęp to 14€ od osoby. Auto pozostawiliśmy na publicznym parkingu zaraz przy punkcie docelowym. Do groty możemy dostać się zarówno drogą morską jak i lądową. My wybraliśmy tą drugą opcję ze względu na moją chorobę. Droga do wnętrza skały prowadzi po 654 stopniach z piękną panoramą na obszar. Wchodząc do środka, mamy zapewnioną opiekę ze strony przewodnika, który opowie Nam na o funkcjonowaniu jaskini.
Na koniec wyruszyliśmy na zwiedzanie centrum Alghero i panoramy miasta w lokalu
blau skybar&events. Z tego miejsca ujrzycie przepiękny widok na centrum i skosztujecie przepysznych drinków.
Sardynia, magiczna wyspa z różnorodnym bogactwem natury, obszerną historią, pyszną włoską kuchnią, sympatycznymi mieszkańcami, tutaj czas płynie spokojnie i bez stresu. Na pewno kiedyś będę chciała jeszcze tutaj wrócić i poznać kolejne miejsca tego niezwykłego obszaru. Koszt wyprawy na osobę to około 800€ za 10 dni Naszej przygody.
Koszty:
- samolot: 124,24€/osobę;
- nocleg 1: 111€/osobę;
- nocleg 2: 42,50,€/osobę;
- nocleg 3: 76€ / osobę;
- transport ( auto + paliwo): 536,50€ + 90€ = 156,62€
- atrakcje: 6€ ( park Su Portedddu ) + 10€ (Cala Gonone + grotta del bue Marino) + 14€ ( jaskinia di Nettuno) = 30€
- wyżywienie: ok. 200€
- wypożyczenie łodzi: 190€ / 4 osoby = 47,50€
- prom: 12,50€ / osobę + samochód 20€ / 4 osoby = 17,50€
Dziękuję za uwagę ;) !
Komentarze
Prześlij komentarz