Górskie, strome tereny pokryte białym puchem wśród zielonych, iglastych drzew z dodatkiem płynnej, słodkiej czekolady, albo regionalnego wytrawnego wina i różnych przekąsek w postaci serów to tylko mogą być granice Szwajcarii, Liechtensteinu i Austrii.

Wyruszyliśmy ekipą na dwa samochody 6 stycznia o 4 nad ranem. Trasa przebiegała spokojnie, gdyż ruch na drodze nie był natężony. Pierwszym Naszym postojem była przerwa na kawę w Mc - donaldzie zaraz za Monachium. Jeśli chodzi o kontrolę na granicy niemieckiej to odbyła się bez zatrzymywania, policjanci tylko zerkali na pojazdy. Dojeżdżamy do punktu docelowego, jakim było jezioro Bodeńskie w miasteczku Lindau. Parking znajduje się obok ronda w cenie 1,60€/1h. Pogoda nie należała do przyjemnych, natomiast sam widok na jeziorko był rewelacyjny. Miejscowość jest malutka, a wąskie, kolorowe uliczki z każdej strony ją przyozdabiają. Lindau jest wysepką na jeziorze Bodeńskim i leży w południowej części Bawarii, będąc ośrodkiem turystycznym i portem żeglugi śródlądowej. Ciekawostką tego miejsca jest to, że od 1951 roku odbywa się tutaj wręczanie nagrody Nobla. Obok na obszarze 538 km2 leży jezioro Bodeńskie, które jest trzecim co do wielkości zalewem w Europie. Oblegane jest przez trzy państwa: Niemcy, Austrię i Szwajcarię, które czerpią z niego korzyści, jako zbiornik wodny do picia.

Po małym spacerku po centrum wyruszamy w kierunku zarezerwowanego przez booking. pl noclegu Ferienwohnung welte w postaci apartamentu 5 - osobowego w tym malutkie dziecko poniżej roku w cenie 520 CHF/ 3 doby. Po zameldowaniu i wypełnieniu niezbędnych dokumentów, udaliśmy się na kolację do restauracji Nofler Stuba znajdującej się na austriackiej granicy. Płatność odbyła się w euro, posiłki były smaczne, a obsługa na najwyższym poziomie. Cena za jedno danie plus napój to około 20€ na osobę. Polecamy!
Następnego dnia wybraliśmy się na zwiedzanie Liechtenstein. Wycieczkę zaplanowaliśmy jednym autem. Pierwszym punktem był zamek w Vaduz. Jest to posiadłość Hansa Adama III, którą można zwiedzać tylko raz w roku w święto niepodległości, przypadające na 15 listopada. Książę zaprasza wszystkich mieszkańców na dużą uroczystość w ogrodzie, gdzie można oglądać rozmaitą posiadłość i skosztować królewskiej kuchni. Liechtenstein jest od 1989 roku pod władaniem Hansa Adama III, gdzie stolicą jest miasto Vaduz. Całe państwo posiada 11 miast i liczy około 37 tysięcy mieszkańców. Kraj nie dysponuję armią, natomiast ma zapewnioną ochronę ze strony Szwajcarii. Waluta jaką dysponują mieszkańcy to frank szwajcarski. Głównymi przysmakami tego małego państewka są wina i sery, można je dostać na każdym rogu.




Kolejnym punktem był Red House, czerwony dwuspadowy dom wybudowany w 1338 roku, który wyróżnia się od połowy XIX wieku swoją elewacją. Kiedyś należał do opactwa St. Johann, a dziś przyciąga turystów ze względu na swój wizerunek.
Wjeżdżamy do centrum miasta, gdzie przy ratuszu na parkingu pozostawiamy samochód. Koszt to 1,60 CHF/ 1h. Na miejscu możemy zobaczyć ratusz oraz uliczkę z ekskluzywnymi sklepikami. Obok usytuowany jest sklep z pamiątkami w którym udało Nam się zakupić upominki dla najbliższych. Liechtenstein nie należy do tanich państw, przykładowy koszt jednego magnesu to 7 CHF.
Niedaleko placu centralnego stolicy znajduję się muzeum pocztowe do którego nie udało Nam się wejść ze względu na panującą pandemię. Koszt zwiedzania obiektu jest darmowy. Oprócz kolekcji znaczków możemy zobaczyć jak wygląda praca listonosza oraz zabytkowy sprzęt z którego korzystano podczas wykonywania zajęć.
Ostatnim podpunktem w tym obszarze była katedra świętego Florinusa, to neogotycka świątynia z 1873 roku wybudowana pod okiem Friedricha von Schmidta. Obecnie jest katedrą do której udało się Nam zaglądnąć. Samo wnętrze jest proste, ale przytulne, ozdabiają je kolorowe witraże w głównych okiennicach oraz stare, drewniane meble.
W drodze powrotnej do samochodu, zatrzymujemy się w kawiarni
cafe barduz na kawę i domowe ciasto. Koszt za napój to 5 CHF, natomiast wypiek w cenie 4,50 CHF.
Udajemy się w kolejnym kierunku do zamku Gutenberga, który jest jednym z pięciu pałaców w Liechtensteinie i dwóch fortec, utrzymanych do dnia dzisiejszego. Cała twierdza dookoła ozdobiona jest winnicami, a z góry można zobaczyć przepiękna panoramę na okoliczne obszary. Gutenberg był twórcą pierwszej przemysłowej metody druku na całym świecie oraz złotnikiem. Powróćmy jednak do zamku do którego możemy wejść za darmo, kiedyś twierdza należała do rodziny Habsburskiej, a obecnie stanowi muzeum.










Ostatnią Naszą atrakcją było przepiękne jezioro Gänglesee, znajdujące się w miejscowości Malbun. Obok jest możliwość pozostawienia samochodów na parkingu za darmo i skorzystania z atrakcji jakie serwuje nam ten obszar. Istnieje tutaj wyciąg narciarski, jak i miejsce do wynajęcia domków w okresie letnim czy zimowym. Bardzo miło i przytulnie oraz z pięknym krajobrazem. Polecamy!
Na wieczór udajemy się na obiado- kolację do restauracji w której zagościliśmy dnia poprzedniego, ale tym razem nie wszystkim posmakowały posiłki jakie zaserwował nam lokal.
W kolejnym dniu Naszym kierunkiem był Zurych znajdujący się po Szwajcarskiej stronie. Pozostawiliśmy auto na parkingu
parhaus opera, gdzie koszt wynajęcia miejsca za półgodziny wynosi 1 CHF. Nas łącznie wyszło za 4 godziny 17 CHF.
Pierwszą atrakcją była narodowa opera, która została otwarta po raz pierwszy w 1891 roku. Mieści 1100 gości, znajduję się na głównym placu miasta przy dworcu.
Idąc dalej docieramy do grossmunster, jednego z większych kościołów w mieście. Wybudowany został w XI wieku i był pierwszą świątynią w której zaczęto wygłaszać nowe zasady religii. Obok usytuowany jest wasserkirche, katedra położona na małej wysepce na rzece Limmat. Na przeciwko znajduję się kolejny kościółek Fraumunster założony w 853 roku w stylu romańskim i wyposażony w witraże zaprojektowane przez Chagalla.
Idąc brzegiem rzeki zatrzymujemy się w kawiarni
cafe wurhe, gdzie zamawiamy kawę w cenie 7 CHF oraz domowe ciasto po 6 CHF za sztukę. Było smacznie i przytulnie, polecamy!
Na przeciwko kawiarenki stoi ratusz z 1694 roku, który wcześniej pełnił funkcję republikańską, a obecnie jest siedzibą kantonu. Wzdłuż rzeki Limmat ustawione są sklepiki z regionalnymi wyrobami i pamiątkami, a dookoła tego miejsca znajdują się zabytki miasta.
Kolejnym punktem był lindenhof, czyli strome schodki kierujące w stronę placu z którego ujrzymy krajobraz na rzekę i kolorowe budynki, które ja otaczają. Historia tego obszaru odnosi się do kobiet, które stanęły w obronie miasta przed napaścią ze strony Habsburgów.
Przechadzając się uliczkami docieramy do średniowiecznego deptaku, zamkniętego dla ruchu kołowego. Nazwa bulwaru pochodzi od opactwa augustianów, który kiedyś był węzłem transportu między munsterhof a peterhofstatt. Dziś możemy pospacerować i wyobrazić sobie jak dawniej wyglądało życie mieszkańców. Przecznice dalej znajduję się bahnhofstrasse na której możemy podziwiać ekskluzywne sklepy z drogim asortymentem.
Następną atrakcją był polybahn, kolej linowo - terenowa, która służy do przemieszczania pasażerów z centrum miasta do głównego budynku politechniki ETH. W 1889 roku po raz pierwszy zaczęła funkcjonować, najpierw zasilana była napędem wodnym, a potem zastąpiono ją w mechanizm elektryczny. Koszt wejścia i przejażdżka z jednego do drugiego punktu to 4,40 CHF za 1 godzinę. Na samym szczycie obok uniwersytetu zobaczymy panoramę na cały obszar Zurychu. Mega warto skorzystać z tej atrakcji.
Wracając do samochodu przechadzamy się po Niederdorfstrasse, ulicy na której serwowane są przysmaki kuchni szwajcarskiej, możemy zakupić pamiątki, czy regionalne specjały.
Ostatnim punktem wycieczki w tym dniu była fabryka czekolady Lindt oddalona od miasta ok. 20 km. Wstęp do środka to 15 CHF, niestety wadą jest płatny parking, który nie wchodzi w cenę biletu. Na miejscu poznamy receptę na przepyszną czekoladę, jak jest wytworzona od podstaw, za pomocą jakich urządzeń powstaje. Między czasie mamy możliwość skosztowania każdego smaku pralinek oraz zabrania ich ze sobą. Atrakcją tego obiektu jest ostatnia zabawa w której dostajemy wylosowaną czekoladkę z maszyny. Po całym dniu zwiedzania obiektów wartych uwagi, wybraliśmy się na obiad do restauracji chińskiej Tang restaurant, gdzie jeden posiłek wraz z przystawką i napojem kosztował ok. 30 CHF. Bardzo polecamy ten lokal!








Szwajcaria to piękna, zielona kraina składająca się z 26 kantonów ( województw) i nie posiadająca stolicy. Co roku wybierany jest prezydent. Motywem przewodnim kraju jest: „ jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.” Głównymi symbolami państwa jest czekolada, ser, zegarki szwajcarskie. Do ciekawostek możemy doliczyć to, że posiada najdłuższy tunel w Europie i znajduję się tu najdłuższa rzeka Ren. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w tyrolskiej wiosce Seefeld, gdzie zrobiliśmy krótki spacer po miasteczku oraz skosztowaliśmy specjałów kuchni austriackiej.
Podsumowując, moim zdaniem warto tu przyjechać i pooglądać ten przepiękny krajobraz dominującej zielonej natury wraz z widokiem na góry, które dookoła otaczają ten obszar. Może ceny są wygórowane, ale za taki obraz na prawdę warto. Mieszkańcy tych obu państw są otwarci na odwiedzających ich turystów i starają się być pomocni. Koszty, które ponieśliśmy podczas wycieczki na osobę to: 146,30€ + 283,40 CHF, a w tym:
- parking: jezioro Bodeńskie: 1,60€/1h/ 2 osoby;
- paliwo: 160€/2 osoby;
- wyżywienie: 20€/osobę + 20€/ osobę + 20€/ osobę + 30CHF/ osobę;
- kawiarnia w Vaduz: 10CHF/ osobę;
- sklep spożywczy: czekolady i ser: 21CHF/ osobę;
- pamiątki w Vaduz: 30CHF/ osobę;
- kawiarnia w Zurychu: 13CHF / osobę;
- Bilety do fabryki lind 15CHF / osobę;
- polybahn: 4,40CHF / osobę;
- austriacka autostrada: 11€/ 2 osoby;
- pamiątki w Zurych: 30CHF / osobę;
- nocleg: 520CHF / 4 osoby;
Dziękuje za uwagę ! ;)
Komentarze
Prześlij komentarz