Chorwacja - Brela, Baska Voda, Makarska, wyspa Hvar i Bol, Okolice Bośni i Hercegowiny - Medjugorie 4-11.06.2019


Lawendowa kraina, czyli wakacje po Chorwacku.





Kolejną moją przygodą turystyczną połączoną z wypoczynkiem była zielona i pachnąca lawendą Chorwacja. Wyjazd zaplanowałam początkiem czerwca, gdyż w tym czasie ceny nie są zbyt wysokie na tygodniowe szaleństwo. Na booking. pl zarezerwowałam apartament z jacuzzi za 600€ / 11 dni. Przejeżdżając przez praktycznie całą Chorwację, można zaobserwować piękny krajobraz z bujna zielenią w tle. Wartym uwagi miejscem jest Skradin, widok z tego punktu jest po prostu cudowny. Zatrzymaliśmy się tam na 10 - minutową przerwę, która przeciągła się do godziny.






Po dotarciu do wyznaczonego celu jakim było miasteczko Brela i rozpakowaniu rzeczy, wybraliśmy się na zwiedzanie miasta. 
Pierwszym punktem turystycznym była jedna z najpiękniejszych plaż - Punta Rata, która oprócz piasku i morza Adriatyckiego wzbogacona jest w przepiękny widok z udziałem skał i różnorodnej zieleni, główną przewagą jest las sosnowy. Niedaleko tego miejsca znajduje się duży kamień, który jest symbolem tego miasteczka. Na skale zadomowiły się sosny, które stanowią przykład naturalnego bonsai. Brela to bardzo małe, spokojne miasto, które nie posiada zabytków, natomiast dysponuje różnorodną zieloną naturą. Nad miastem górują ruiny twierdzy Herceg, wybudowane na stokach góry Biokowo. W tym miejscu jednak nie można się zanudzić, organizowane są wycieczki piesze, rowerowe  lub samochodowe na szczyt Svetego Jura, wycieczki statkiem na inne dalmatyńskie wyspy lub możliwość nurkowania i  wypożyczenia skuterów wodnych oraz wiele innych ciekawych atrakcji. 







Spacerując po Breli dotrzemy do kolejnej ciekawej miejscowości jakim jest Baška Voda. Te małe miasteczko zbudowane zostało jako wioska rybaków i żeglarzy. Tutaj moim pierwszym celem była cerkiew świętego Lovro, pierwsza malutka, barokowa budowla z XVIII wieku zbudowana na fundamentach z poprzedniego okresu, obok istniał kiedyś cmentarz .




 Następnym punktem wycieczki był kościół świętego Mikołaja wybudowany w neoromantycznym stylu z pięknymi witrażami, które są dziełem Józefa Botteri Dini jak również stacje drogi krzyżowej autorstwa Józefa Bifela.




Idąc dalej można zauważyć fontannę, która przedstawia kobietę robiącą pranie. Historia głosi, że w tym miejscu zbierały się kobiety żeby zrobić pranie. Niestety, jedna z nich podczas wykonywania czynności wpadła do wody i się utopiła. Dla uczczenia pamięci tej ofiary powstała fontanna. Obok fontanny po całej długości wybrzeża rozciąga się przepiękny widok na molo w Baśce Vodzie. Od dawien, dawna miasteczko było najważniejszym portem handlowym dla pobliskich wysp: Hvar i Brać. Główną wizytówką miasta jest pomnik świętego Mikołaja wybudowany przy głównym porcie w Baśce. Jest to patron rybaków i żeglarzy, dlatego co roku zbierają się mieszkańcy miasteczka by modlić się o urodzaje na następny rok. Drugim symbolem miasta jest duża, metalowa  kotwica w podłodze znajdująca się na molo. 




W kolejny dzień wybrałam się na wycieczkę do Makarski. Miasteczko położone w samym sercu Riwery, u podnóża masywu górskiego Biokovo. Pierwszym punktem wyprawy była figurka świętego Piotra znajdująca się przy wejściu do portu. Pomnik ma ok. 4 metry wysokości, a jego wykonawca to Tomislava Krsavava. 




Idąc dalej zauważymy mały, kamiennym kościółek św. Piotra z okrągłą rozetą istniejący od VI wieku. Kilkakrotnie został zniszczony i budowany na tych samych fundamentach. Niedaleko budowli wybudowana została latarnia świętego Piotra, która miała uchronić żeglarzy i rybaków przed nieszczęściem. 





W samym sercu miasta zobaczymy katedrę św. Filipa Neriji z oddzielną dzwonnicą z XVIII wieku. Została zbudowana przez biskupa Stjepana Blaskovicia. Wewnątrz świątyni po prawej stronie obok ołtarza w ścianie znajduje się grób tego biskupa. Obecnie tylko kilka razy w roku odbywają się uroczystości kościelne. 




Następnym przystankiem była bazylika św. Marka ulokowana na placu miasta obok pomnika Andrewa Kacic Miosic. Środek katedry wykonany został w barokowym stylu, ołtarz wykonany z marmuru, przedstawiający św. Marka i Jerome. Na środku znajduję się kompozycja przedstawiająca ostatnią wieczerzę. Plac Miośica jest najbardziej znana częścią miasta. Tutaj odbywają się różne imprezy rozrywkowe. Miejsce te zostało nazwane na cześć najsłynniejszego poety ludowego i autora najpopularniejszej książki w Dalmacji. Moim ostatnim punktem oczywiście musiał być klimatyczny, duży port miasta słynący z przepięknych widoków i większych imprez. 








Następnego dnia wybrałam się do sąsiadującej z Chorwacją Bośni i Hercegowiny. Jeśli chodzi o historie tego kraju to w skrócie można tu odwołać się do trwającej 3,5 roku wojny domowej, która zakończyła się podpisaniem w Dayton układu pokojowego. Ostatecznie od 1992 roku Bośnia i Hercegowina stała się niepodległą republiką socjalistyczną. Przejeżdżając przez cześć tego państwa można zaobserwować, że ten kraj powoli wychodzi na prostą i wraca do cywilizacji. Moim celem w tym obszarze było małe miasteczko Medjugorie ze znanym na całym świecie sanktuarium Matki Boskiej. Sam kościół jest pod wezwaniem św. Jakuba, patrona pielgrzymów. Do tego miejsca co roku przyjeżdża ok. 2,5 miliona pielgrzymów. Wydarzenie tego miejsca dotyczy trójki dzieci ( Vicka, Ivan i Marija) którym objawiła się Maryja. Od tego czasu codziennie odmawiany jest różaniec z wieloma intencjami proszonymi przez pielgrzymów. Obok sanktuarium znajduję się figurka Matki Boskiej przy której pątnicy pozostawiają swoje prośby i czerwone róże. Jeśli chodzi o zakupienie pamiątek lub wyrobów bośniackich to ceny w tym państwie są bardzo niskie, a mieszkańcy tego kraju otwarci i pomocni dla odwiedzających turystów. 




















Powrotną drogą wyruszyłam  do przepięknego  dalmatyńskiego miasta Dubrovnik. Cały obszar jest otoczony murem, który ma 1940 metrów długości z fortecami. Pierwszym moim punktem był oczywiście port z malowniczą zatoczką i widokiem na morze Adriatyckie. 


















Przechodząc dalej możemy zauważyć bokar, czyli zachodnią basztę usytuowaną na niewielkim cyplu wcinającym się w morze. Na przeciw baszty ulokowany jest fort Lovrijenac znajdujący się na skalistym półwyspie sięgający aż 37 metrów wysokości. 






















Kolejnym punktem była główna ulica starego miasta Stradun na której znajdziemy wielką i małą studnię onofria. Wykonaną przez budowniczego Onofrio della Cava w XV wieku, jako system wodociągowy. Na fontannie znajduję się 16 kamiennych maszkaronów z których płynie woda. Obok studni stoi klasztor franciszkanów, który wzbogacony jest w przepiękne ręcznie wykonane malowidła. 






















Na głównym rynku starego miasta możemy zauważy figurkę Ronalda symbolizującą niezależność miasta oraz prawo do wolnego rynku. Na wprost rzeźby usytuowany jest klasztor dominikanów oraz pałac rektorów w którym aktualnie znajduję się muzeum. 












































Ostatnim celem mojej wyprawy były 2 wyspy Hvar oraz Bol. Środkiem komunikacji był rejs statkiem, który kosztował ok 30€ wraz z wyżywieniem. Pierwszym punktem była wyspa Hvar ( lawendowa wyspa ),  a dokładnie miasteczko Jelsa. W tym obszarze znajdziemy m. in. stary, malutki, kamienny  kościółek św. Jana z barokową rozetą nad głównym wejściem oraz minimalistyczną dzwonnicą z XVII wieku. W każdy czwartek w okresie letnim w tym miejscu odbywa się niezwykłe  wydarzenie - święto wina. 







W tym czasie można spróbować lokalnych win wytwarzanych na tej wyspie. Przechodząc wąskimi, malowniczymi uliczkami możemy zauważyć białą, czworoboczną  wieżę ulokowaną przy kościele Najświętszej Marii panny. Obok znajduję się kamienny  posąg kotwicy w kształcie krzyża ozdobiony bezbarwnymi kryształkami, a na jego szczycie spoczywa ptak. Oczywiście nie może zabraknąć tutaj skosztowania przepysznych chorwackich lodów w eis caffe Jelsa - pierwszej lodziarni w miasteczku, która obchodzi w tym roku 57 lat.






Drugim obszarem do zdobycia była wyspa Bol. Ciekawostką tego miejsca jest to, że podczas silnych wiatrów wysunięty cypel tej wyspy zmienia swój kształt w zaskakującym tempie czasu. Również w tym miejscu nie zabrakło przepięknych kamiennych uliczek w stylu gotyckim z bogatą roślinnością. Aby dotrzeć do cyplu z portu, trzeba pokonać trochę drogi pieszo bądź taksówką przez park. Ja wybrałam ta drugą opcje, dla zdrowia trochę ruchu nie zaszkodzi, a pół godziny spędzone na świeżym powietrzu połączone ze śpiewem ptaków to sama przyjemność. 




Moja przepiękna podróż na tym punkcie się niestety kończy. Bardzo miło wspominam tą wyprawę. Jeśli chodzi o koszt całej podróży to wynosi on ok. 500€ na osobę  (winety, paliwo, żywność , nocleg, wycieczka statkiem, parking oraz pamiątki. 

Dziękuję za uwagę! ;)


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Włochy - Trip, wrzesień 2021 - POSUMOWANIE

Hiszpania - TRIP 12 - 21.10.2023

Hiszpania - Barcelona 17-18.07.2021