Słowacja - Bratysława, 2017

Bratysława, oczami lat 90 Polskiego okresu.

      Może każdy z Was stwierdził, że opowiadam niedorzeczne historie, ale będąc w tym miejscu dwa razy czułam się jakbym wróciła do lat dziewięćdziesiątych Polskiego czasu. Otóż mowa tutaj o Bratysławie, gdzie życie funkcjonuje na małych obrotach. Przechodząc uliczkami, między starymi kamienicami można zauważyć jak mieszkańcy stolicy są pozytywnie nastawieni do życia. Mimo, iż Słowacja odbiega od niektórych państw członkowskich Unii Europejskiej pod względem rozwoju gospodarczego, ma również pozytywne walory tego wizerunku. 
   Do Bratysławy dostaliśmy się pociągiem z Wiednia, koszt wyniósł ok. 15 euro, czas podróży ok. 1 godziny. Jako pierwszy nasz cel była starówka, a w niej kościół św. Stefana - to barokowa świątynia, wzniesiona przez Trynitarzy w XVIII w. Główny ołtarz został zaprojektowany przez A.G. Bussi, po bokach świątyni znajdują się rzeźbione figury św. Agnieszki i Katarzyny.






Idąc dalej i przemykając starymi uliczkami z daleka można zauważyć katedrę św. Marcina. Niestety nie udało nam się zobaczyć jej w środku z powodu prowadzonej w niej mszy świętej. 




Spacerując kolorowymi alejkami starego miasta można napotkać niezwykle ciekawe, kamienne postacie. Jedną z nich był ćumil - "Pan pracujący w kanale." 



Wokół rynku i jarmarków z ręcznie robionymi pamiątkami zauważyliśmy fajną atrakcję w postaci czerwonej ciuchci z wagonikami specjalnie przygotowaną dla turystów. 






Kolejną atrakcją stolicy jest teatr narodowy z 1886 roku - jest to jeden z  najważniejszych i największych ośrodków kulturowych w Bratysławie, do dziś można obejrzeć sztukę teatralną, bądź pokaz taneczny w postaci baletu. 


Po zwiedzeniu kilku atrakcji w okolicy, czas coś przekąsić. Tak jak w każdym pięknym zakątku na Ziemi, trzeba spróbować tradycyjnej kuchni słowackiej. Głównymi przysmakami w tym kraju są haluszki, pierogi z bryndzą, zupa fasolowa, smażony ser i oczywiście deser skalicky trdelnik, czyli okrągłe ciasto pieczone na otwartym ogniu. Wedle życzenia klienta deser można połączyć z polewą czekoladową, ale to już zostawiam smakoszom słodkości. Ceny w restauracji za dany posiłek są różne w zależności o wyboru lokalu. Ja za swoje pierożki z bryndzą zapłaciłam ok. 10 euro, plus do tego deser w granicach 6 euro. 





Po przepysznym jedzeniu, wybraliśmy się na zrealizowanie dwóch ostatnich atrakcji. Jedną z nich jest nowy most nad Dunajem wraz z kolumną o wysokości ok. 84 metry na której ulokowana jest restauracja. Dla mnie z wyglądu przypomina latający obiekt kosmiczny. Cóż, w obecnych czasach nasi kochani Architekci są w stanie wymyślić takie projekty o których człowiek nawet nie śnił. 


Ostatnim celem naszej podróży jest Zamek z XI wieku w stylu barokowym. Niestety, nie mieliśmy zbytnio czasu, żeby zwiedzić całość, dlatego postanowiliśmy przynajmniej z zewnątrz obejrzeć cały pałac wraz z ogrodami. Budowla położona jest na szczycie wzgórza nad Dunajem. Obecnie w pomieszczeniach zamkowych znajdują się eksponaty muzeum historycznego. 




Wszystko co piękne szybko się kończy i tym sposobem za nami druga wycieczka europejska zaliczona. Chciało by się więcej, ale co za dużo to nie zdrowo. Już wkrótce kolejna podróż.


Pozdrawiam Kochani ! ;)






















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Włochy - Trip, wrzesień 2021 - POSUMOWANIE

Hiszpania - TRIP 12 - 21.10.2023

Hiszpania - Barcelona 17-18.07.2021